Jesteśmy chórem wujów. Jesteśmy worem chu… - takim hasłem w swoim magazynie pokładowym linia lotnicza Ryanair reklamuje polskie miasta m.in. Gdańsk.
“Ryanair Magazin” otrzymują pasażerowie tego największego europejskiego taniego przewoźnika. W ostatnim numerze poczytać mogli m.in. o Gdańsku, Bydgoszczy i Wrocławiu.

Szokować może “miniporadnik” językowy dla anglojęzycznych turystów udających się do Polski, umieszczony na górze strony. Jego autor sugeruje: mówcie tak - “Jesteśmy chórem wujów”, a nie - “Jesteśmy worem chu…”. Taką grę słów opartą na podobieństwie brzmienia “Ryanair Magazin” zaproponował swoim klientom. Poniżej czytają oni tłumaczenie tego zwrotu na język angielski, choć w zdecydowanie bardziej cenzuralnej wersji: “We are a choir of uncles. We are a sack of male genitalia”. O sprawie jako pierwszy poinformował portal Pasazer.com.

z7248567X Ryanair reklamuje Gdańsk..
Zdaniem Jarosława Nadolskiego, specjalisty ds. public relations, Ryanair liczy na to, że ta kontrowersyjna reklama wzbudzi zainteresowanie. - Będą zadowoleni, gdy będzie o nich głośno. Trudno dyskutować o gustach, ale coraz częściej firmy stosują zasadę “wyróżnij się albo giń” - tłumaczy.

Kiedy zwróciliśmy przedstawicielom Ryanaira uwagę na niestosowność użytego zwrotu, początkowo bagatelizowali sprawę. - Nie rozumiem, gdzie tutaj problem. Tego typu reklamy są na każdej stronie naszego magazynu. Przecież to świetny dowcip i reklama. A dobra reklama sprawia, że więcej osób skorzysta z lotów do Wielkiej Brytanii i Polski Ryanairem - stwierdził Stephen McNamara, rzecznik Ryanair. Jednak z dalszej rozmowy wynikało, że przedstawiciel przewoźnika nie był świadomy wulgarnego charakteru słowa użytego w magazynie. Kiedy przedstawiliśmy mu dosłowne tłumaczenie, przyznał: - Być może problem leży w niezbyt wiernym tłumaczeniu, bo w mojej ocenie w wersji angielskiej nie ma niczego zdrożnego. McNamara zapewnił, że wyjaśni sprawę z dziennikarzami czasopisma. Rozmowa odniosła skutek. Po kilku godzinach oświadczenie do redakcji nadesłał Ramsay Short, redaktor “Ryanair Magazin”.

- Chcieliśmy, żeby to była zabawna gra słów. Nie mieliśmy zamiaru nikogo obrazić, nie wiedzieliśmy, że autor użył słowa tak bardzo obraźliwego. Jestem po rozmowie z nim i mogę zapewnić, że więcej to się nie powtórzy. Żałuję, że błąd nie został wyłapany przed edycją tekstu. Dlatego przepraszam za wyrządzoną krzywdę - stwierdził. Ostatnia reklama Ryanair nie jest pierwszą, która wzbudza kontrowersje. Linia lotnicza znana jest z tego, że nie ma żadnych hamulców w działaniach marketingowych. Jedną z głośniejszych było wykorzystanie do reklam domniemanego romansu ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego i posłanki PiS Jolanty Szczypińskiej. Opatrzono je pytaniem “Planują podróż poślubną?”. W dymkach premier pyta: “Polecimy rządowym samolotem?”. Na co pada odpowiedź posłanki Szczypińskiej: “Nie ma takiej potrzeby, Ryanair gwarantuje najniższe ceny”.

Krzysztof Aładowicz - portal Gazeta.pl